Alternatywa dla wody butelkowanej

/
4 Comments

Staramy się na co dzień, aby jakość używanych przez nas produktów była jak najwyższa. Dobra oliwa do sałatek, mięso od sprawdzonego rzeźnika, niepryskane warzywa z pobliskiego rynku na domową zupę. Dzięki temu wiemy, że to co przygotujemy będzie nie tylko zdrowe, ale i smaczne. Dlaczego więc nie zadbać o to, żeby woda, której używany przynajmniej kilka razy dziennie była jak najlepszej jakości.

Od zawsze żyłam w przekonaniu, że woda kranowa jest zła, niezdrowa i niezdatna do bezpośredniego spożycia. Nie wpadło mi nawet do głowy, żeby napić się wody innej, niż ta butelkowana, bądź przegotowana. Jednakże, czy to jedyne rozwiązanie? Otóż nie. Alternatywę oferują nam producenci dzbanków filtrujących- np. DAFI.
Woda kranowa musi spełniać wysokie wymogi sanitarne, tak więc jedyne co może nam przeszkadzać w jej bezpośrednim użyciu to specyficzny zapach, smak i twardość. Z powyższym bez problemu radzi sobie dzbanek filtrujący. Filtr umieszczony w dzbanku usuwa chlor, metale ciężkie, detergenty, herbicydy i pestycydy. Znacząco wpływając tym samym na jakość wody. Taka oczyszczona woda bez problemu dorównuje kupnym wodom butelkowanym.

Jeżeli takie są fakty, to dlaczego by nie spróbować. Dzbanek testuję już od blisko 3 tygodni- przez ten czas nie zakupiłam ani jednej wody butelkowanej. Pokusiłam się o spisanie kilku atutów, które sprawiły, że dzbanek pozostanie naszym codziennym towarzyszem:

+ Estetyka dzbanka i oszczędność miejsca. Nienawidzę, gdy zgrzewki butelek walają mi się pod nogami, a niestety tak działo się dotychczas, bo przeważnie kupowaliśmy wodę na zapas. Teraz w kuchni stoi tylko jeden dzbanek, a dodatkowe butelki nie zagracają mojej przestrzeni. Poza tym dzbanek jest na tyle ciekawy i estetyczny, że stawiam go często na stół do posiłku- nie bawiąc się w przelewanie, ani nie musząc stawiać tandetnej plastikowej butli.

+ Koniec z dźwiganiem. Ani ja, ani nikt z mojej rodziny nie musi dźwigać litrów wody w butelce. Jedyny "ciężar" to wkład do dzbanka.

+ Woda bez końca. Nigdy nie brakuje nam wody bezpośrednio do spożycia (co może się zdarzyć w przypadku wody butelkowanej). Kalendarzowy wskaźnik wymiany filtra ułatwi użytkowanie dzbanka nawet największym zapominalskim. Umieszczając nowy wkład ustawiamy datę następnej wymiany filtra (za 30 dni).

+ Dla dziecka. Po jej przegotowaniu mogę przygotowywać posiłki i napoje także dla mojego małego dziecka- mam świadomość, że przegotowuję wodę naprawdę dobrze oczyszczoną i najlepszej jakości.

+ Oszczędność. Jeżeli ktoś używa dosyć dużej ilości wody do bezpośredniego spożycia (tak jak ja), albo ma liczną rodzinę to po prostu lepiej na tym wychodzi, aniżeli na zakupie wody butelkowanej. Koszt takiego dzbanka to jednorazowy wydatek (naprawdę niewielki), a późniejsza comiesięczna wymiana filtra przy dużych potrzebach rodziny to i tak dużo mniejszy wydatek, niż zakup wody butelkowanej (wkład filtruje ok. 100-150 litrów wody, więc łatwo obliczyć o jakiej kwocie mówimy).

+ Koniec z osadem z kamienia. Gotowanie przefiltrowanej wody pozwala widocznie zmniejszyć osad z kamienia w czajniku, a także nieestetyczny osad w kubkach po herbacie.

+ Łatwe i wygodne użytkowanie. Dzbanek, który użytkuję charakteryzuje się także łatwym napełnianiem, bez konieczności zdejmowania pokrywy- przesuwając suwak ze wskaźnikiem otwieramy otwór wlewu. Nie muszę chyba mówić jakie to istotne, gdy dziecko towarzyszy nam na rękach w codziennych czynnościach- odkręcanie butelki jedną ręką (a tym bardziej nowej butelki) jest dużo trudniejsze ;)




W ofercie producenta mamy do wyboru kilka wersji kolorystycznych, jak i rodzajów samego dzbanka. Uważam, że to dobra inwestycja i z pełną odpowiedzialnością mogę polecić Wam taki zakup, gdyż osobiście jestem bardzo zadowolona. Oczywiście nie twierdzę, że woda butelkowana jest zła i macie zaprzestać jej zakupu( dotychczas tylko takiej używałam), ale może warto się zastanowić, czy taki dzbanek spełniłby Wasze oczekiwania.
Myślę, że to także fajny pomysł na prezent- np. dla babci, dla której dźwiganie zakupionych butelek wody to już duży problem. Moja niestety, albo w sumie stety już taki posiada, więc muszę pomyśleć nad czymś innym ;)

Bez względu na to, na jaką wodę- butelkowaną, czy filtrowaną się zdecydujemy- warto pamiętać, aby po prostu ją pić. Wyróbmy w sobie zdrowy nawyk picia wody, ucząc tego samego nasze dzieci. Tym bardziej w dobie kolorowych, słodkich, kalorycznych i gazowanych napojów. Jeszcze kiedyś nam za to podziękują ;)


Podobne posty:

4 komentarze:

  1. Tak jak obiecałam we wcześniejszym poście na fp. komentuje: też jesteśmy posiadaczami identycznego filtra tylko w niebieskim kolorze. Jest MEGA! woda czyściuteńka, mimo tego, że kranowa zakamieniona na maxa. Bez filtra musieliśmy odkamieniać na okrągło czajnik istna masakra. a teraz ani grama osadu! Godne polecenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że mamy podobne odczucia :) Ja też jestem zadowolona i polecam innym :) Pozdrawiam !

      Usuń
  2. My również ten posiadamy :) Jestem bardzo zadowolona. Najlepiej efekt działania zaobserwowałam właśnie w czajniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja mam takie spostrzeżenia :)

      Usuń

Co o tym myślisz?