Pierwsza Gwiazdka- odliczanie zacząć czas.

/
7 Comments

Dokładnie od 4 lat uwielbiam grudzień, uwielbiam całą tą około świąteczną atmosferę, jak i same Święta. Jeszcze bardziej, niż wcześniej, jeszcze intensywniejszy w przeżyciach to dla mnie czas. Z jakiego powodu? Tego dowiecie się w jednym z kolejnych postów :)
 Zeszłoroczne Święta były wyjątkowe. Mocno rodzinne. Miałam dużo wolnego czasu, żeby się do nich porządnie przygotować, więc były perfekcyjne. Radosne, refleksyjne. Przeżywane najpełniej, jak się da. Co najważniejsze jednak były dla nas jednym z przystanków w okresie oczekiwania na Nelę - wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, czy w nowym roku przywitamy ukochaną córkę, czy syna :) Czyż można piękniej spędzić Boże Narodzenie, niż te zeszłoroczne? Czy można przeżywać je jeszcze mocniej, głębiej, niż wtedy, kiedy oczekuje się wymarzonego dziecka? Czy może być coś piękniejszego, niż pierwsze kopniaki małej istotki odczuwane przy świątecznym stole? Zdecydowanie! Pierwsze Święta z tym oczekiwanym maluchem po właściwej stronie brzucha :) Pierwsze Święta w trójkę, jako pełna rodzina. My- rodzice i Ona- nasza ukochana córka. To dopiero będzie piękne przeżycie i szczerze już nie mogę się doczekać. Jestem taka ciekawa, jak spodobają jej się lampki choinkowe, czy uśmiechnie się chociaż na ten ogrom prezentów, jaki na nią czeka. Ciekawe, czy uda się uchronić mój nowy obrus od plamy z barszczu jaki hipotetycznie wyleje machając swoimi rączkami. Czy będzie cieszyć się i słuchać dźwięków świątecznych kolęd. Wiem tylko tyle, że na pewno przyćmi swoją osobą wszystko i wszystkich. 
Mimo tego, że pewnie nie uda się w tym roku perfekcyjnie posprzątać, w oknach nie będzie widać lśniącej tafli szyby, nie przygotuję 10 rodzajów ciast i nie będę mogła sobie pozwolić na powolne i mozolne dekorowanie domu, to będą to najpiękniejsze Święta w moim życiu. Z Nelą. A to dopiero początek. Te będą najpiękniejsze, bo pierwsze, ale każde kolejne będą równie wyjątkowe. W końcu tyle mam jej do przekazania, do pokazania. Tyle musimy jeszcze razem zrobić, tyle muszę jej nauczyć. W końcu, gdy rodzi się dziecko życie zaczyna się na nowo... :) Skoro tak pora, więc rozpocząć przygotowania... do naszych pierwszych wspólnych Świąt- Nela, Mama i Tata <3






P.S. 1
Wiecie, że rok temu blog jeszcze nie istniał? Wybaczcie, więc robocze zdjęcie choinki :) 

P.S. 2
A Wy jak wspominacie pierwsze Święta z Waszymi maluchami? A może tegoroczne Święta to też będzie Wasz debiut? :)

Patrycja :)






Podobne posty:

7 komentarzy:

  1. Również debiut, a post o magii świąt w roboczych siedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. P.s. Jaki juz miałaś ładny brzuszek w święta! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) :* No robiła się już powoli kuleczka... a lokatorka zaczynała nawet nieśmiało kopać ;)

      Usuń
  3. oj strasznie. Mała miał nie całe trzy tygodnie i prawie całą wigilię przepłakała. Dodatkowo ja byłam wściekła, że nic nie mogę praktycznie z wigilijnego stołu zjeść. Na dodatek w 2012r. też nic nie zjadałam, bo byłam chora. Ogólnie byłam wściekła jak jakiś diabeł.
    Mam duże nadzieje, na ten rok..... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to taki Okruszek mały była. Domyślam się co mogłaś czuć, jak ja się cofnę i przypomnę sobie, jak czułam się 3 tygodnie po porodzie ;/ A z tym nic nie mogłam zjeść- przeżywałam to na Neli chrzcinach- nie posmakowałam nawet tortu, o obiedzie nie wspomnę. W takim razie życzę Ci, żeby ten rok przerwał złą passę ;)

      Usuń

Co o tym myślisz?